Cuba

Cuba vol. 1

Santa Clara – Cayo Santa Maria – Cienfuegos – Rancho Luna – La Boca – Trinidad – Cárdenas -Varadero

Para español – haz click aqui

Kiedy znajomym Kubańczykom mówiliśmy, że lądujemy w Santa Clara pytali dlaczego tam, przecież nic tam nie ma (poza monumentami Che Guevarry). Tymczasem Santa Clara zachwyciła nas swoją autentycznoscią, życzliwością mieszkańców, muzyką na każdym rogu. Muzyka i taniec, salsa, bachata, reggeton, towarzyszyły nam potem już wszędzie, dochodziła z barów i restauracji, z okien mieszkań, z komórek i przenośnych głośników trzymanych tak przez dorosłch jak i małe dzieci na ulicach czy w autobusach. Niesamowite jak każdy Kubanczyk na pierwszy dzwięk salsy czy bachaty od razu zaczyna poruszać biodrami, a 4-letnie dziecko porusza sie lepiej niż my. Kubańczycy mają muzykę we krwi! W Trinidad, uroczym miasteczku kolonialnym z kolorowymi kamieniczkami i brukowanymi uliczkami, na niewielkim placu obok kościoła Najświętszej Trójcy natknęliśmy się na grupę 4 starszych panów grających (a nawet wyglądających) tak, że poczuliśmy się jakby grało nam samo Buena Vista Social Club. Wieczory zaś spędzaliśmy przy żywszej muzyce oczywiście na żywo w Casa de la Musica, nie sposób było nie poderwać się do salsy!

Kuba to też oczywiście plaże jak z katalogów biur podróży: drobny, biały piasek, niekończący się lazur wody, po prostu Karaiby. My mieliśmy okazję poleniuchować i poobserwować rybki i koralowce na Cayo Santa Maria i na Rancho Luna.

Na mniej lazurowej, za to bardziej upodobanej przez samych Kubańczyków plaży La Boca, za przyzwoleniem sąsiadów, zainaugurowaliśmy nasz namiot. Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko go wyciągniemy (piątej nocy), kampingowanie jest na Kubie prakycznie nieobecne, państwo zmusza turystów do korzystania z hoteli lub prywatnych pokoi (casa particular) za tzw dolary kubańskie (CUC), dla Kubańczyków istnieją osobne pokoje prywatne, znacznie uboższe, za peso kubańskie, osobne dla turystów są też autobusy, a w restauracjach nierzadko istnieją karty z nizszymi cenami w pesos dla Kubańczyków i z wyższymi cenami w dolarach kubańskich dla turystów (za to samo jedzenie). Stąd paradoks, że państwo, w którym ludzie żyją biednie, wcale nie jest tanim miejscem do podróżowania. Niestety gro dochodów z turystyki nie trafia do samych mieszkańców… Dawniej Kubańczycy nie mogli posiadać CUC a turyści pesos kubańskich, dziś nie jest to już tak silnie przestrzegane. My często żywiliśmy się tam gdzie Kubańczycy (całe danie za 1 dolara), na krótkich odcinkach udawało nam sie korzystać z lokalnych autobusów dla Kubańczyków, ale już na dluższa trase nie pozwolono nam kubić biletu na tańszy autobus dla Kubańczyków.

Namiot rozbijalismy później jeszcze raz, na slynnej plaży Varadero, która pierwotnie nie była w naszych planach, a która pozytywnie nas zaskoczyla, kiedy okazało się, że Varadero to nie tylko rząd luksusowych hoteli. Owszem, luksusowe hotele przy samej plaży są, to tak zwana zona hotelera, ale zajmuje tylko część ponad 20-kilometrowej plaży. Varadero to wciąż jednak zwykłe miasteczko z małym targiem, na którym rolnicy z okolic sprzedają swoje warzywa, owoce czy domowe wyroby cukiernicze. Pas zieleni, rozłożystych drzew i krzewów, oddziela miasteczko od szerokiej i ciągnącej sie w nieskończoność plaży i niesamowitego turkusu wody, dając miły cień i tłumiąc odgłosy miasta. Do miasteczka obok, Cárdenas, nie dociera wielu turystów, to sypialnia pracowników przemysłu turystycznego Varadero. My zatrzymaliśmy się tam licząc na niższe ceny hosteli, a przy okazji trafiliśmy na fantastyczną fiestę uliczną – święto miasta Cardenas. Aż chciało się zostać dłużej, ale musieliśmy złapać autobus do kolejnego celu naszej podróży…
Przejdź do zdjęć

Cuando dijimos a nuestros conocidos Cubanos que aterrizamos en Santa Clara preguntaban porque, si alla no hay nada que ver (aparte de los monumentos del Che Guevarra). Sin embargo, Santa Clara nos enamoro con su autenticidad, la buena gente y la musica por todos lados. Desde entonces la musica y el baile, salsa, bachata, reggeton, nos acompañaron en todo el viaje por Cuba, llegaba de los bares y restaurantes, de las ventanas de pisos, de los moviles y altavoces portatiles que llevaban tanto adultos como niños en las calles o en los autobuses. Es increible como cada Cubano empieza a mover la cadera tan solo suena el primer tono de salsa o bachata y cualquier niño de 4 añitos se mueve mejor que nosotros. Los Cubanos tienen la musica en la sangre! En Trinidad, encantadora ciudad colonial con sus casas variopintas y callecitas empedradas, en una pequeña plaza al lado de la iglesia de Santisima Trinidad nos encontramos con un grupo de 4 viejitos tocando de tal mamera que nos sentimos como si nos tocara el mismo Buena Vista Social Club. Las noches pasabamos con musica en vivo en la Casa de la Musica, no habia manera de no salir a bailar la salsa!

Por supuesto Cuba son tambien maravillosas playas como de un catalogo de las agencias de viaje: arena blanca finisima, agua turquesa sin fin, simplemente Caribe. Hemos podido gozar de estas maravillas y tambien observar peces y corales en Cayo Santa Maria y en Rancho Luna.

En una playa menos pintoresca pero mas elegida por los mismos Cubanos, playa La Boca, con el permiso de los vecinos, inauguramos nuestra tienda de campaña. No pensamos que la sacaremos tan pronto (quinta noche), ya que el acampameto en Cuba practicamente no existe, el estado fuerza a los turistas a usar los hoteles o casas particulares en dolar cubano (CUC), mientras que para los Cubanos existen otras casas particulares, en peso cubano, mas economicas, tambien mas sencillas. Tambien hay otros autobuses para turistas que para Cubanos y en los restaurantes son frequentes otra carta en peso para Cubanos y otra en CUC, con precios mas altos, para los turistas (por la misma comida). Es por eso que en un pais pobre, viajar no es nada barato. Lamentablemente gran parte del ingreso del turismo no se queda en los bolsillos de los habitantes… Antes los Cubanos no podrian poseer CUC y los turistas no podrian comprar peso cubano, hoy en dia esta division ya nos es tan rigida. Nosotros soliamos a comer en los sitios locales por 1 cuc la comida, hemos podido coger autobuses locales de corta distancia, pero ya no nos dejaron comprar billete mas economico en peso a larga distancia.

Nuestra tienda de campaña hemos vuelto a abrir en la famosa playa de Varadero, la cual no estaba en nuestro itinerario inicial, pero que nos ha sorprendido muy positivamente. Resultó que Varadero no solo son hoteles de lujo.  Es cierto que hay hoteles de lujo directo en la playa, lo que llaman la zona hotelera, pero ocupa tan solo una parte de la playa de mas de 20 kilometros. Sin embargo, Varadero sigue siendo un pueblo normal, con su mercadillo donde los campesinos de pueblos vecinos venden su fruta, verdura y dulces caseros. Una zona de arboles y arbustos separa el pueblo de una ancha y interminablemente larga playa y del increible azul del agua, dando asi agradable sombra y parando el ruido del pueblo. En un pueblo al lado, Cardenas, no llegan muchos turistas, es mas bien el dormitorio de los trabajadores del turismo de Varadero. Paramos allá buscando precios mas económicos y asi nos encontramos en una fantástica fiesta callejera – la fiesta del pueblo de Cardenas. Nos quedamos con ganas de seguir en la fiesta, sin embargo teníamos que coger un autobús al proximo destino de nuestro viaje…

img_1456.jpgCayodscf7915.jpgdscf8133.jpgdscf8193.jpgdscf8224.jpgimg_1570.jpgimg_2358.jpg

Advertisements

One thought on “Cuba vol. 1

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s