Ameryka Pd./ Sudamérica

Jak powitaliśmy Nowy Rok Andyjski 5525/ Como recibimos Nuevo Año Andino 5525

Para español haz click aqui

21 czerwca w małej boliwijskiej wiosce położonej w kraterze wulkanu Maragua, wraz z jej mieszkańcami, w większości pochodzenia quechua, z rękami podniesionymi ku pierwszym promieniom słońca, powitaliśmy Nowy Rok Andyjski 5525. Jak się tam znaleźliśmy?

Słonce zawsze było w centrum kultur andyjskich, o czym świadczą liczne ruiny budowli mu poświęconych (bramy, piramidy, świątynie). Nowy Rok Andyjski to święto, które celebruje się od tysięcy lat w dzień przesilenia zimowego, a którego istota jest przyjęcie pierwszych promieni słońca właśnie. Dziś ta tradycja jest kultywowana w wielu miejscach w tym tak popularnych jak Cusco czy jezioro Titicaca. Byliśmy akurat w Sucre, kiedy dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Turystyki tego miasta organizuje 3-dniowy (darmowy) trekking zakończony celebracją Nowego Roku Andyjskiego w Maragua. Nie zastanawialiśmy się długo. Idziemy!

Przez dwa dni wędrowaliśmy przez góry Cordillera de los Frailes. Oprócz pięknych widoków po drodze czekało nas kilka atrakcji: Szlak wiódł częściowo przez stare ścieżki wytyczone jeszcze przez Inków tzw. Inka Trail. Po drodze zatrzymaliśmy się w historycznym miejscu strącenia w przepaść Tomasa Katari – sam był ze szczepu quechua, ale jest bohaterem wszystkich Indian andyjskich, jako że w XVIII wieku działał w obronie praw Indian, czym zapoczątkował inne ruchy rewolucyjne. Zobaczyliśmy też dwa miejsca z pradawnymi rysunkami naskalnymi Pumamachay i Incamachay.

Wreszcie przechodziliśmy przez małe, złożone z paru rodzin wioski, w których mieszkańcy czekali na nas ze swoimi typowymi potrawami. Były to zazwyczaj zupa na mięsie z ziemniakami, zupa z quinoa czy ziemniaki z jajkiem na twardo i lekko pikantnym sosem. W jednej wsi przygotowano dla nas zupę gotowaną gorącymi kamieniami, które wrzucało się prosto do zupy. A po zimnej nocy najlepszym śniadaniem było api – ciepły napój z kukurydzy.

Po dwóch dniach pięknej, choć trochę meczącej wędrówki (ze względu na luźne podłoże i prażące w ciągu dnia słonce) dotarliśmy do Maragua. Wieczorem na placu szkolnym rozpoczęła się trwająca całą noc impreza: muzyka, tance, jedzenie, no i tutejszy alkohol. O 4 nad ranem, w ciemnościach zaczęliśmy się wspinać na pobliskie wzgórze (zgubiliśmy się po drodze i musieliśmy iść na przełaj), na którym zebrało się w sumie ok 300 osób: mieszkańców Maragua, pobliskich wiosek i Sucre oraz parę turystów jak my. Paliły się tu już ogniska, przy których co bardziej zziębnięci mogli się ogrzać, gdzie nie gdzie ludzie spali na ziemi przytuleni do siebie i przykryci kocami, ale większość stalla w zwartej grupie oczekując na pierwsze promienie słońca.

A przez cały czas rozbrzmiewała muzyka w wykonaniu lokalnego zespołu na piszczałkach i bębnach (któż nie kojarzy tej tradycyjnej boliwijskiej muzyki?). Zespól składał się z samych mężczyzn w ponczach i andyjskich czapkach, zebrani w kole grali z takim skupieniem i pasją, jakby nie zauważali tłumu wokół siebie. I chyba ta muzyka w tym zagubionym w Andach miejscu i w tym oczekującym tłumie najbardziej mnie przejęła… Kiedy już wzeszło słonce rozdzielono między wszystkich tradycyjną potrawę apthapi, składająca się między innymi z pieczonej baraniny, a w powietrzu latały prezenty – woreczki z liśćmi koki.

Zmęczeni, ale zadowoleni, że mogliśmy wziąć udział w tej tysiącletniej tradycji, podstawionym przez miasto autobusem wracaliśmy do Sucre. Przez parę godzin autobus wił się przez piaszczyste serpentyny. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę w jak odległym miejscu byliśmy, w samym sercu Boliwii.
Przejdź do zdjęć

El 21 de junio en un pequeño pueblo boliviano ubicado en el cráter del volcán Maragua, junto con sus habitantes, en la mayoría gente quechua, con las manos dirigidas a los primeros rayos del sol, recibimos el Nuevo Año Andino 5525. ¿Como nos encontramos allá?

El sol siempre estuvo en el centro de las culturas andinas, lo que demuestran ruinas de monumentos de piedras dedicadas al sol (puertas, pirámides, templos). Nuevo Año Andino es una milenaria celebración del solsticio de invierno y cuya istota es recibimiento de los primeros rayos del sol. Hoy en día se cultiva esta tradición en muchos lugares, entre otros tan populares como Cusco o lago Titicaca. Justo estábamos en Sucre, cuando nos enteramos de que el Ministerio del Turismo de esta ciudad está organizando un trekking (gratuito) de 3 días que culmina con la celebración del Nuevo Año Andino en Maragua. No teníamos que pensar mucho. ¡Nos vamos!

Durante dos días estábamos caminando por la Cordillera de los Frailes. Además de bellas vistas nos esperaban varios atractivos: la ruta conducía en parte por los antiguos caminos de incas (Inca Trail). Pasamos por un sitio histórico donde asesinaron a Tomas Katari, lo empujaron al abismo en las escarpadas alturas de la cuesta. Tomas Katari fue un quechua, pero es un héroe de todos los indios andinos, en el siglo XVIII luchó por los derechos de los indios, desencadenando así otros movimientos revolucionarios. Vimos también dos sitios con antiguas pinturas rupestres: Pumamachay i Incamachay.

Por otro lado, pasamos por pequeñas aldeas, formadas por unas pocas familias, donde los habitantes nos esperaban con su típica comida: sopa de pollo o carne con papas, sopa con quinoa o papas con huevos duros y una salsa ligeramente picante. En una aldea nos prepararon una sopa cocida con piedras calientes, que se echaba dentro de la sopa. Y después de una fría noche el mejor desayuno era api – una bebida caliente de maíz.

Después de dos días de una bonita, aunque un poco cansadora caminata (por el suelo de piedras flojas y por el fuerte sol durante el día) llegamos a Maragua. Por la tarde, en la plaza del colegio empezó la fiesta que duro toda la noche: música, baile, comida y alcohol. A las 4 de la mañana, a oscuras empezamos a subir a la colina (nos perdimos y terminamos cruzando los campos), donde se juntaron en total unas 300 personas: los habitantes de Maragua, de otros pueblos cercanos, de Sucre y unos turistas como nosotros. Varias fogatas en alrededor daban calor a los que tenían frio, en varios sitios había gente durmiendo en el suelo, acurrucados y cubiertos con unas mantas, pero la mayoría estaba de pie esperando a los primeros rayos del sol.

Y todo este tiempo nos acompañaba música de un grupo local tocando flautas, quenas y tambores (quien no conoce a esta típica música boliviana?). El grupo estaba formado por hombres en ponchos y gorras andinas, parados en círculo tocaban con tanta concentración y pasión, que ni notaban la muchedumbre alrededor suyo. Y creo que era esta música en este sitio perdido en los Andes y con toda esta gente esperando al sol, que más me emociono… Cuando ya salió el sol empezaron a compartir el apthapi – la comida típica de cordero asado mientras en el aire volaban otros regalos – bolsitas de coca.

Cansados, pero contentos que hemos podido participar en esta milenaria tradición, en un autobús mandado por el ministerio del turismo, volvíamos a Sucre. Unas cuantas horas el autobús estaba bajando unas serpentinas de arena. Es entonces cuando nos dimos cuenta del lejano sitio donde nos encontrábamos, en el corazón de Bolivia.

Advertisements

2 thoughts on “Jak powitaliśmy Nowy Rok Andyjski 5525/ Como recibimos Nuevo Año Andino 5525

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s