Ameryka Pd./ Sudamérica

Z wizytą u polskiego misjonarza/ Visitando un misionero polaco

Para español haz click aqui

Z mojego rodzinnego Dobrzenia Wielkiego pochodzi misjonarz ks. Warzecha. Co jakiś czas wracał do Dobrzenia na urlop. W naszej parafii opowiadał wtedy o swojej pracy i życiu na misji w Togo (Afryka), a we mnie obudził marzenie, aby zobaczyć to na własne oczy. Z koleżankami stwierdziłyśmy nawet, że księdza odwiedzimy. To było dawno temu, realizacja tego pomysłu była wtedy mało realna, ale nigdy o tej idei nie zapomniałam.

Księdza Warzechy już nie odwiedzę, nie ma go już między nami. Ale nie myślałam, że to dawne marzenie dane mi będzie zrealizować w innym miejscu i z innym księdzem. Ks. Wojtala pochodzi z Szymiszowa w województwie opolskim. Swego czasu odbył praktyki diakońskie w moim rodzinnym Dobrzeniu, a od 6 lat jest misjonarzem w Boliwii. I to właśnie do niego wybraliśmy się z Sucre.

Z surowych i wiejących chłodem Andów (Uyuni, Potosi), zjechaliśmy do kwitnącego bujną zielenią, tropikalnego regionu Santa Cruz. To już przedsionek Amazonii, zupełnie inna Boliwia niż ta na altiplano. Inny krajobraz, inna architektura, inni tez mieszkańcy, bardziej uśmiechnięci. Czujemy się trochę jakbyśmy się przenieśli na Kubę czy do Nikaragui.

Nieco ponad 100km od stolicy regionu – miasta Santa Cruz, na drodze przelotowej w kierunku granicy z Brazylią, leży ok. 10-tysięczne miasteczko Cuatro Cañadas, gdzie stacjonuje ksiądz Wojtala. To stosunkowo nowa miejscowość tworzona przez ludność przybyła z różnych regionów Boliwii. W ciągu dnia życie wydaje się koncentrować wzdłuż głównej drogi usianej straganami z owocami i warzywami, drobnymi sklepikami z mydłem i powidłem, ulicznymi jadłodajniami, warsztatami samochodowymi, słowem, wszystkim czego przejeżdżający kierowcy mogą potrzebować. Wieczorem życie miasteczka przenosi się do centrum, gdzie na małym targu albo w ulicznych garkuchniach można coś zjeść, u starszego pana z wózkiem wyposażonym w 3 malaksery można wypić koktajl ze świeżych owoców, a potem usiąść na jednej z ławek na głównym skwerku.

Właśnie przy tym placu stoi ukończony w 2010 kościół, w nowoczesnym stylu, na planie kola, a za nim niewielka plebania, dom księdza Wojtali. Zwracamy uwagę na równo przystrzyżony trawnik wokół kościoła i plebanii z mnóstwem ozdobnych krzewów i kwiatów. To tutaj rzadkość, nikt nie zadaje sobie tyle trudu tylko po to, aby cieszyć oko pięknem ogrodu. To ewidentnie śląska żyłka księdza.

Wizytę u księdza rozpoczęliśmy od wieczornej mszy świętej. Jest środek tygodnia, ale mszę upiększa młodzież śpiewem i grą na gitarze, pomagają też siostry zakonne z Brazylii. Po krótkim kazaniu ksiądz oficjalnie przywitał nas w swojej parafii, przedstawił wiernym oraz wspomniał, że Guille, który jest osteopatą, zaoferował się przyjąć osoby z bólami czy dolegliwościami.

Następnego dnia mogliśmy obserwować życie plebanii, a dzieje się tu wiele. Poprzedniego dnia po mszy ksiądz do późna prowadził katechezę, wcześnie rano zerwał się na poranną mszę, a po południu odwiedził jeden z kościołów w pobliskich wioskach jakie ma pod opieką. Pomiędzy tym co chwilę rozlega się pukanie do bram plebanii lub wołanie „padre” (ojcze). W sprawach związanych z kościołem ksiądz przyjmuje w kancelarii, na którą składają się stół i parę krzeseł na werandzie (w tym klimacie można tak przyjmować przez cały rok, jest zima, a jest cieplutko, a co dopiero latem!). A to przychodzi specjalista naprawić szwankujące nagłośnienie w kościele (ponoć wpływ wilgoci), a to pan do pomocy przy koszeniu, z którym ksiądz ramię w ramię objeżdża cały ogród. Przychodzą też parafianki z obiadem i tortem migdałowym przypominając księdzu o jego imieninach, dniu Świętych Piotra i Pawła.

Jednocześnie przez cały dzień nieśmiało przychodzą pacjenci, których Guille przyjmuje na werandzie na tyłach plebani: chłopak, któremu motor przygniótł nogę, pani z nadwyrężonymi od pracy przy dojeniu krów ramionami i inni. Ostatnim pacjentem jest sam ksiądz. W ramach podziękowania przygotowujemy też ostatniego dnia obiad – steki po urugwajsku, ksiądz dziwi się, że w parę minut można przygotować tak miękkie mięso!

Pytam o sytuację kościoła katolickiego w Boliwii i w tutejszej parafii. Nie jest łatwo, mieszkańcy Cuatro Cañadas tworzą niejednolitą społeczność, przywieźli z miejsc swojego pochodzenia różne tradycje i różne podejście do religii. Do tego tam, jak i w całej Boliwii, jak grzyby po deszczu wyrastają prywatne kościoły. Rzeczywiście po drodze widzieliśmy wiele takich instytucji, na ich budynkach zawsze widnieje wypisana wielkimi literami nazwa kościoła. Instytucje te organizują w centrum miasteczka rozśpiewane pochody-promocje, a z lokalnym wodzirejem trudno konkurować księdzu – obcokrajowcowi.

Misja to prawdziwe powołanie, ciężka praca z dala od najbliższych, od ojczyzny. Serdecznie dziękujemy księdzu za gościnę i życzymy sił na dalszą pracę misyjną!
Przejdź do zdjęć

De mi pueblo Dobrzen Wielki proviene el misionero padre Warzecha. Cada tanto volvía a Dobrzen de vacaciones. Entonces contaba en nuestra parroquia de su trabajo y vida en la misión en Togo (África), con lo cual evocó en mi un sueño de verlo con mis propios ojos. Con unas amigas dijimos incluso, que íbamos a visitar al padre en su misión. Esto era hace mucho tiempo atrás, la realización de esta idea era entonces poco realística, sin embargo, nunca me olvidé de ella.

Ya no visitare al padre Warzecha, ya no está entre nosotros. Pero no me imaginé que podré realizar este sueño en otro lugar y con otro cura. Padre Wojtala proviene de Szymiszow, un pueblo en mi región. En su tiempo hizo sus prácticas de diaconato en Dobrzen y desde hace 6 años trabaja en una misión en Bolivia. Es allá donde nos dirigimos después de Sucre.

De los fríos y ventosos Andes (Uyuni, Potosí), bajamos a la región de Santa Cruz, abundante en verde y con el clima tropical. Aquí ya estamos a un paso de Amazonas, ya es otra Bolivia que la del altiplano. Otro paisaje, otra arquitectura, otros habitantes, como más sonrientes, alegres. Nos sentimos como si nos hubiéramos trasladado a Cuba o a Nicaragua.

Un poco más de 100km de la capital de la región – la ciudad Santa Cruz, en la ruta hacia la frontera con Brasil, se ubica la ciudad Cuatro Cañadas de unos 10 mil habitantes, donde reside el padre Wojtala. Es un poblado relativamente nuevo formado por gente proveniente de varias regiones de Bolivia. Durante el día la vida parece concentrarse a lo largo de la ruta principal, que se llena de puestos de fruta y verdura, tienditas con todo tipo de productos, puestos de comida y talleres de coche, en fin, todo lo que podrían necesitar los conductores que pasan por esta ruta. Por la noche la vida se muda al centro del pueblo, donde en el mercadillo o en los carritos se puede comer algo, del señor con un carrito con 3 licuadoras se puede tomar un fresco coctel de fruta y luego, sentarse en uno de los bancos en la plaza.

Es en esta plaza donde se ubica la iglesia terminada en 2010, en estilo moderno, hecha en el plano del círculo. Y justo detrás de ella se encuentra la parroquia, la casa del padre Wojtala. Notamos el bien cortado césped alrededor de la iglesia y de la parroquia, lleno de plantas decorativas y flores. No es algo común aquí, donde nadie se toma el esfuerzo solo para poder admirar la belleza del jardín. Esta es la influencia de la sangre silesiana del padre (Silesia – la región de Polonia de donde yo y el padre venimos).

Empezamos la visita con participación en la misa de la noche. Estamos entre la semana, pero hay un grupo de jóvenes que adornan la misa con su canto y su guitarra, también ayudan hermanas de Brasil. Después de una corta charla el cura nos da la bienvenida y nos presenta a sus creyentes. También menciona, que Guille, osteópata, se ofreció a tratar gratuitamente las dolencias del quien lo necesite.

El siguiente día hemos podido observar la vida de la parroquia, y pasa mucho aquí. El día anterior, después de la misa, el padre llevo una catequesis hasta muy tarde en la noche. Hoy madrugó para celebrar la misa de la mañana y por la tarde visitó una de las iglesias en pueblos cercanos que también administra. Entre todo cada rato alguien toca en la puerta de la parroquia o llama “padre”. En los asuntos relacionados con la iglesia el padre recibe a la gente en su gabinete, que se compone de una mesa y sillas en la veranda (en este clima esto es posible todo el año, estamos en invierno y hace calorcito, imagínate el verano!). De repente viene un técnico para reparar el sistema audio de la iglesia que deja de funcionar (aparentemente por la humedad), o viene un señor para ayudar a cortar el césped y juntos con el padre repasan todo el jardín. Vienen también unas mujeres con el almuerzo y una torta de almendras recordando al padre que hoy es el día de su santo, el día de los Santos Pedro y Pablo. 

Al mismo tiempo un poco tímidamente aparecen los pacientes, a los cuales Guille trata en la veranda detrás de la casa: un chico a cuál la moto le aplasto el pie, una señora con dolores de brazos causados por ordeñar vaquitas y otros. El ultimo paciente es el padre mismo. En agradecimiento también preparamos la comida al último día – carne a la uruguaya, el padre se sorprende, que en pocos minutos se puede preparar carne tan blandita y riquísima!

Pregunté al cura sobre la situación de la iglesia católica en Bolivia y en su pueblo. No es fácil, los habitantes de Cuatro Cañadas forman una sociedad muy diversa, trajeron de sus lugares de origen diferentes tradiciones y diferentes relaciones a la religión. Además, en este pueblo, como en todo el país, como setas después de la lluvia surgen iglesias privadas. De hecho, en el camino vimos muchas de estas instituciones, en la pared frontal llevan escrito con letra grande el nombre de la iglesia. Organizan en el centro de la ciudad marchas promocionales llevadas por una persona local, con la cual al padre extranjero es difícil competir.

La misión es una verdadera evocación, un trabajo difícil lejos de la familia, de la patria. Damos gracias al padre por recibirnos y le deseamos fuerzas para futuro trabajo en la misión!

Advertisements

One thought on “Z wizytą u polskiego misjonarza/ Visitando un misionero polaco

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s